Komentarz #2: Mikronacyjny rezerwuar zgłasza się!

4 czerwca 2016, specjalnie dla strony The Politique

Miesiąc po pamiętnym siódmym dniu maja na listę mikronacyjnych trupów możemy śmiało wpisać Surmenię – a to za sprawą decyzji Pierwszego Obywatela Surmenii, Orjona Surmy, który w wyważonych słowach uzasadniał na forum swojej ojczyzny swoją decyzję. W swoim swoistym liście pożegnalnym pisze o tym, że zawiódł zaufanie. Ja szukałbym pytania o czyje zaufanie chodzi, gdyż wszyscy aktywni obserwatorzy życia mikroświata wiedzą o skali poświęcenia Surmy w surmeńskie życie codzienne. Moim zdaniem nie szukałbym zawodu tutaj, tylko w podejściu innych Surmeńczyków do ważnego zadania – dbania o swój kraj. Wiadomo, że nikt lepiej nie zadba o dany kraj, niż jego obywatele, ale tutaj nie widać walki. Z biegiem czasu obawiam się, że ktoś może z ich strony rzucić się do ostateczności, wyciągnąć biała flagę i zakończyć to wszystko. A zatem mamy postawiony kolejny krok do samozniszczenia mikroświata – krok po kroku, decyzja po decyzji, wszystko bardzo starannie i bez pominięcia szczegółów.

Bez pominięcia szczegółów, gdyż poza elementami tragicznymi mamy elementy komiczne i to za pośrednictwem Mikronacyjnej Planety. Wurstlandia, mikronacyjne imperium, które niedawno postanowiło wziąć się i odrodzić, stara się o jak najbardziej pozytywny image. Nie odmawiam obywatelom tamtejszego bantustanu chęci zadbania o każdy element tamtejszego życia, ale jeśli chodzi o promocję państwa poza granicami, to chyba robią to w zdecydowanie odmienny sposób niż dotychczas znany i najczęściej stosowany. Grillgeracka Gazieta postanowiła nawiązać do złotych czasów wurstlandzkiej prasy, gdyż za sprawą tamtejszych redaktorów postanowiła wylać lokalne szambo na mikronacyjne salony. Dzięki takim ruchom widzę oczyma wyobraźni tłumy nacierające na fora i strony wurstlandzkie. Warto w takich momentach wziąć popcorn, usiąść wygodnie w fotelu i obserwować, bo naprawdę jest co. Jestem przekonany, że to dopiero początek ofensywy w zakresie aktywności, o której już wcześniej na łamach strony wspominałem.

A zatem mamy elementy polityczne, komiczne, brakuje jeszcze jakichś wydarzeń sportowych. Tutaj też nie mamy już na co czekać, gdyż dzisiaj gra zarówno liga dla krajowych reprezentacji, jak i choćby wiele lig krajowych. Ostatnie miesiące mikroświata zapowiadają się coraz bardziej imponująco – w ostatnich godzinach warto będzie westchnąć „och, jakie piękne samobójstwo”…

RDH

Na piątkę

Trizondal News Corporation wczoraj obchodził piątą rocznicę założenia! Dokładnie 1 czerwca 2011 roku wystartowała nowa korporacja medialna w opozycji wobec monopolu spółki Guedesa de Limy. Sclavinia Lecoix News Corporation – bo tak wtedy brzmiała nasza nazwa – rozpoczynała działanie z bagażem The Politique, OBOPu Homo Sclavinia oraz prototypowej wersji nieregularnika Felietonista.

Do dzisiaj przez spółkę przewinęło się wiele znaczących tytułów, jak Tri-Sport czy Kurier Sclaviński – niegdysiejszy główny ośrodek propagandy emilowskiej. Są jednak redakcje działające do dziś! Oprócz tego byliśmy sponsorami strategicznymi klubu piłkarskiego DKS Sclavinian, a do dzisiaj wspieramy RKS Rotterę.

Pobocznym projektem, dawniej wyraźniejszym w działaniu, była satelitarna Trizondal Satellites Services. TNC myśli o powrocie do tej inicjatywy, jednak dzisiaj chcemy podziękować za pięć lat współpracy i działania na rzecz poprawy sytuacji trizondalskiego rynku medialnego!

Dziękujemy!

/-/ Robert Dąbski-Hans
Prezes TNC

„FD”: Nasze ostatnie dźwięki?

30 maja 2016, „wBialenii”

Do momentu kulminacyjnego w Our Sound mamy jeszcze kilka tygodni, a w Trizondalu nie ma dzisiaj ważniejszego zajęcia do wykonania poza przygotowaniami do jak najlepszego zrealizowana tegorocznej edycji tego wspaniałego oraz oczywiście najważniejszego międzynarodowego wydarzenia kulturalnego. Większość krajów z oczywistych przyczyn nie zajmuje się preselekcjami, a nawet selekcją piosenek do głosowania, a w Trizondalu wszystkie ręce idą na podkład, by jak najlepiej wypaść. Na miejscu obserwatorów życia mikroświata zacząłbym aktywniejszą obserwację tego interesującego zjawiska.

Pomimo średniego stanu zdrowia kraju Trizondalczycy nie rzucają się w wir pracy na rzecz poprawy sytuacji, chociażby politycznej, a bawią się w preselekcje i oczekują. Nie wiadomo, czego oczekują, ale oczekiwanie na coś wisi w powietrzu trizondalskiego forum. Nazwałem to „trizondalskim kompleksem”, o którym troszkę wspomniałem we wcześniejszym tekście, choć sprawa wymaga szerszego opracowania, a na to tutaj nie mam odpowiedniego miejsca. Jednak poziom zaangażowania w OS może odpowiedzieć na pytanie, czy Trizondal stać jeszcze na odgrywania sporej roli w mikroświatowej grze politycznej.

Pomijając oczywiście wszystkie izolacjonizmy i kosmopolityzmy, kolejnym istotnym problemem państw mikroświata jest brak konsekwencji w działaniu oraz chwilowe zrywy sporej aktywności. Skoro obywateli danego państwa stać na taki zapał przy organizowaniu dość gnijącego trupa jak OS, to dlaczego nie stać potem każdego takiego delikwenta na 5 minut dla ogólnego działania w kraju. Z takimi problemami boryka się (lub borykało…) wiele państwa aspirujących do współpracy z największymi graczami. Jednym z takich jest Trizondal i to, jak Our Sound zostanie przyjęty, będzie świetną odpowiedzią na wyżej zadane pytanie. Jeśli będzie dobrze, to może coś się z tego zrodzi w każdym mieszkańcu. Jeśli nie, to po kilku tygodniach będziemy mogli wszystko zamknąć.

RDH

„FD”: Okołopalmiarstwo

28 maja 2016, „wBialenii”

Termin ważności mikroświata zaczyna upływać nieubłaganie dla coraz większej ilości państw oraz ich mieszkańców. Po pamiętnym 7 maja, kiedy to trzy państwa zaproponowały samorozwiązanie, lista trupów poszerza się o Republikę Palmową – jedno z bardziej wyrazistych pod względem klimatu i budowanej wokół narracji państw. Oczywiście nie obyło się bez wielu spontanicznych i niespodziewanych reakcji w wielu miejscach na świecie. Chodząc jednak ulicami Sclavinianu i Vronenberga dosłyszałem głosy wielu złośliwców, którzy widzą w upadku La Palmy szansę dla odrodzenia Wielkiej Wurstlandii – państwa-legendy, państwa, które wywołało jęk zawodu, uśmiech na twarzy i zgrzytanie zębów. Jestem ciekaw, czy spożywanie kotleta, którzy dawno nie był odgrzewany, ma sens?

Historii Wurstlandii nie trzeba przypominać, bo wielu już na samą myśl o tym państwie zapalają się różnorakie lampki w mózgach, nawet przy wspominaniu takich nazwisk jak Vilander, Calgari, Bourbon, Veronese. Losy tego państwa nadawałyby się do szerszego opracowania, gdyż zawsze skutecznie wywoływało różnorakie reakcje i było w stanie zawsze czymś zaskoczyć. Z perspektywy czasu nie było się czemu dziwić – takie podejście w „ułożonym” i „konkretnym” świecie, z jakim mieliśmy do czynienia lata temu musiało rodzić zaskakujące wnioski. Po latach przerwy ludzie dawniej związani z tą krainą (i nie tylko) postanawiając wrócić do dawno już zamkniętej książki i spróbują dopisać do niej kilka nowych rozdziałów. Tylko po co?

Dzisiaj przy obecnej sytuacji na świecie takie zmartwychwstania państw mogą jedynie dziwić oraz dawać kolejne powody do kierowania zarzutów o coraz gorszy stan v-świata oraz stwierdzania hipotez dt. tego, kiedy całość ostatecznie upadnie. Czekam z niecierpliwością na twory typu „Eskwilinia II”, „Erboka II”, „Al Rajn II”, „Victoria II” – bo dzisiaj już nawet nie chce się stworzyć niczego nowego, tylko bezczelnie czerpać z tego, co lata temu przynosiło popularność i rozgłos. A jeśli nawet i znajdzie się osobnik, którzy ma jeszcze jakiś pomysł w głowie, to okazuje się on kolejną „X-landią” albo jakąś inną „Republiką N-landu”. Tylko pogratulować inwencji twórczej oraz kolejnych straconych tygodni na babranie się w bezowocne inicjatywy. A zegar dalej tyka…

RDH

„FD”: Trizondal pod dowództwem Kapitana Oczywistego

23 maja 2016, „wBialenii”

Dzisiaj izolacjonizm roztacza swoje kręgi w wielu polskich mikronacjach. Już dawno nie widzieliśmy jakiejś nowej, międzynarodowej inicjatywy, która mogłaby odrzucić tę ignorancką postawę i powodów ku temu możemy szukać i szukać. Niektóre jednak wolą od lat moczyć się w tej samej kałuży nie szukając jakichkolwiek konkretnych działań zmierzających ku zmianie czegokolwiek. Jedną z nich jest Trizondal i dziś poświęcę kilka zdań o tym, dlaczego jest źle, skoro ponoć jest tak dobrze?

W kraju ponownie wywołałem dyskusję o ewentualnej zmianie konstytucji. Jak to już często mamy w przypadku dyskusji o temacie poważnym, rozmowa zaczęła się o sposobie, w którym można byłoby ją wprowadzić. Po krótkiej wymianie zdań na temat tego zagadnienia spytałem współobywateli czego oczekują po nowej konstytucji i czy w ogóle jej chcą. Nie liczyłem tak naprawdę na odpowiedź wszystkich obywateli – i w takim stopniu jej nie było. Czego więc oczekują mieszkańcy Trizondalu? Jeden oczekuje przeprowadzenia wyborów, wedle których nie trzeba byłoby zgłaszać podwójnej kandydatury zamiast pojedynczej (zamiast Prezydenta i v-ce sam Prezydent). Oczekiwany jest również powrót do demokracji parlamentarnej, który w normalnych warunkach życia kraju nie popierałbym, ale na nasze obecne warunki nie byłoby to tak złe rozwiązanie, gdyż dzisiaj życie polityczne Trizondalu nie istnieje.

Drugi obywatel zadaje pytanie, czy w ogóle Trizondal ma jakiś problem ze swoim normalnym funkcjonowaniem. Do odpowiedzi akurat na to pytanie wrócę pod koniec, ale drugi obywatel nie jest też specjalnym zwolennikiem parlamentu, ani zmian w procedurze wyborczej. Palącym problemem Trizondalu jest poruszenie przeze mnie dyskusji o ewentualnej zmianie nazwy kraju. Tutaj reakcja obywateli była zdecydowanie bardziej wyraźna – pobudziły się tradycjonalistyczne pobudki i obywatele dumnie w kilkudziesięciu postach wolą podyskutować o tym, czy warto to robić, czy nie. Wspomnę też o trzecim obywatelu, którego w zasadzie jest wszystko jedno, tylko żeby tej nazwy nie zmieniać, obecne prawo regionalne zostawić, a sądownictwo zreformować. A zatem tyle możemy się dowiedzieć nt. przemyśleń Trizondalczyków o przyszłości swojego kraju.

Nie może to nikogo dziwić, gdy z takimi tendencjami mamy do czynienia w coraz większej ilości miejscu. W Trizondalu wygląda to jednak na tyle specyficznie, że przenika to przez międzynarodowy eter bez echa. Nie mamy problemu z nazwą, bo nazwy ogólnie niczego nie zmieniają i w sumie możemy nazwać też kraj Super Hiper Trizondalem, bo to tylko nazwa. Nie mamy problemu z procedurą wyborczą, bo jesteśmy aktywnym graczem w zagranicznej grze o świeczkę (gdy nie wiemy o tym, że Prezydent otrzymuje list z zagranicy o ewentualnym szczytowaniu w tym roku; zero uwag personalnych, stwierdzenie faktu). Nie mamy problemu z parlamentem, bo i tak możemy sami składać podpisy pod projektami ustaw i w ogóle takie coś nie jest potrzebne (te słowa padają, gdy kilka miesięcy temu dalmencki parlament potrafił być areną ostrych batalii politycznych, niestety tylko w ramach regionalnej narracji).

A więc Trizondal nie potrzebuje niczego nowego. Wszystko jest w porządku, wszystko zostało dokładnie przemyślane, wszystko idzie ku rozwojowi, tylko czy ktoś będzie w stanie zwrócić zmarnowany czas na wprowadzanie reform i na dyskusje o dyskusji? Bo przecież Trizondal zagranicą wygląda…dobrze?

RDH

Komentarz #1: Polecamy abstynencję

17 maja 2016, specjalnie dla strony The Politique

Problemy rajnskiego wielbłąda zdają się coraz bardziej rozpalać głowy wielu mieszkańcom mikroświata. Wcześniej próbujący jasno i klarownie przedstawić tę sprawę dzisiaj próbują ciągnąć temat klonujących i klonowanych w nieskończoność. Niedługo nie będzie już dnia wytchnienia od kolejnych artykułów traktujących o tym, jak to źle dzieje się w Federacji Al Rajn. Oby nie znaleźli się kolejny entuzjaści tego zagadnienia, bo na bólu głowy może się nie skończyć. Zabawa może nie mieć sensownego końca ale o co tak naprawdę dzisiaj chodzi?

Dzisiejszym problemem mikroświata jest brak konkretnego stanowiska i to gdziekolwiek byśmy nie spojrzeli. Dyskusje, które normalnie skończyłyby się niedługo po ich rozpoczęciu, teraz ciągną się w nieskończoność. Za najlepszy przykład dla takiego stwierdzenia mogą posłużyć wszystkie rozmowy oficjalne, jakie przewijają się na różnego rodzaju szczytach. Frazes za frazesem, jedno całkowicie ogólnikowe i wymijające zdanie za drugim, a po tygodniu – ustalanie założeń do zrealizowania. Wszystko to wygląda wspaniale do momentu, kiedy te założenia powinny być wprowadzane. Tutaj ukazuje się prawdziwy obraz takiego rodzaju szczytowania. Wszyscy zgromadzeni rozmawiają o niczym i proponują rozwiązania, których potem nikt nie pamięta. Jak możemy w takim razie liczyć na konkretnie działanie w sprawie bardziej szczegółowej, skoro nawet ogólniki nam nie wychodzą? Czy w ogóle ktoś pamięta, jakie ostatnie odbyły się międzynarodowe szczyty czy inne spotkania?

Pozbawmy się złudzeń, że ta sprawa zostanie zapomniana, a co gorsza, że zostanie rozwiązana z dobrym skutkiem. Można pouczać, można zwracać uwagę, ale to tak jakby rozmawiać z koniem. Fali artykułów, bezcelowych rozmów już nie powstrzymamy. Pozostaje tylko obserwować i powstrzymywać się od zbędnych reakcji. Wszystkim specjalnie zaangażowanym w klonerską gadaninę polecamy abstynencję – może chłodna głowa i kilka dni przerwy to klucz do znalezienia dobrego planu?

rdh

Numer 53.

Nadchodzi nowy dzień, a wraz z nim nowe wydanie The Politique. Nie zabraknie felietonów, komentarzy, wracamy również do wywiadów. Jeżeli Wy, Drodzy Czytelnicy, macie jakieś uwagi dotyczące treści zawartych w numerze lub macie jakieś propozycje dt. nowych cyklów artykułów, to Redakcja oczekuje na nie z wielką uwagą!

Zapraszam do lektury!

RDH
Redaktor Naczelny

Odnośniki do wydania:
*Trizondal – http://trizondal.pl/www/forum/viewtopic.php?f=108&t=1465
*Bialenia – http://spolecznosc.bialenia.org.pl/index.php?topic=5477

Pozostałe redakcje:
*Surmenia – http://surmenia.eu/forum/viewthread.php?thread_id=2968
*Dreamland – http://dreamland.net.pl/forum/viewforum.php?f=432