„FD”: Co zrobić, by wszystko zmienić?

Tekst nieopublikowany

W wielu moich tekstach wieszczę mało pozytywne wizje tego, co za kilka miesięcy (albo w najlepszym wypadku za ponad rok…) może stać się z mikroświatem. Wielu się z nimi się nie zgadza, jednak ja myślę, że to tylko ostatnie szmery tych, którzy też widzą, że wiele dobrego z mikroświata już nie da się zrobić. Nie można jednak próbować „zniechęcić wszystkich do mobilizacji” poprzez takie „pesymistyczne, nierealne wizje”, dlatego postaram się w krótkich, żołnierskich słowach poszukać szans dla mikroświata na nadchodzące dni ostatnie. Co należałoby zmienić, co może dać v-światowi większą popularność, co zmieni w sposób zdecydowany los mikroświata?

Po pierwsze – reklama. Nie reklama definiowana jako wrzucanie opisu kraju na przypadkowo spotkane fora, w których zbiera się więcej niż 100 osób, tylko po prostu reklama łatwiejsza w przekazie dla dzisiejszego internauty. Reklama łatwo panosząca się po Internecie, która przyciąga krótką formą tekstową, dobrą formą graficzną, może być lekko humorystyczna. Ważne jest, aby pojawiały się w niej zwroty charakterystyczne dla dzisiejszego użytkownika sieci. Przykładów nie będę podawał, bo i one zaczynają stopniowo wsiąkać w języki każdego, pojedynczego mieszkańca mikroświata.

Po drugie – popularyzacja w mediach społecznościowych. Obecnie podejście mikroświata do mediów społecznościowych jest równe temu, jakie mogą mieć dawno zapomniane plemiona afrykańskie. Często nawet niektóre państwa nawet nie ograniczają się do założenia konta na Facebooku/Twitterze, choć to i tak jest niewielki zakres działania, jakie można podjąć, aby stać się jeszcze bardziej popularnym. Bez otwarcia się na media społecznościowe nie ma szans na duży przypływ nowych ludzi do mikroświata. Bez tego reklamy w nowej (starej zresztą też) formule też nie pomogą w zebraniu takich owoców, jakie można byłoby zebrać dzięki aktywności na takich platformach. Przy czym aktywność taka też nie może się ograniczać do jednego krótkiego komunikatu raz na tydzień czy miesiąc. Jeśli jednak chcemy myśleć o dalszy zabawie w wirtualne państwa, to bez tego nie ma co nawet zaczynać takich rozważań.

Po trzecie – zmiana formuły. Przede wszystkim całość rozchodziłaby się o odejście do klasycznego schematu strona-forum-dodatki. O pójście krok dalej. Przydałoby się utworzenie specjalnej platformy ze wszystkimi krajami, w której generowałaby się nasza faktycznie wirtualna postać. Mogłoby to przybrać w pewnych aspektach formę gry, ale nadal nie byłaby to gra, ani nie byłaby to już klasyczna gra forumowa. Byłoby sporo miejsca nadal dla odrębności wszystkich mikronacji, platforma bardzo ogólnie zrzeszałaby wszystko w jedno. Dzięki temu internauta, który mógłby zajrzeć do takiego, odmienionego mikroświata, nie byłby już „przytłoczony” masą zbędnych informacji czy też różnych integrujących frazesów. Jako, że taki mikroświat byłby już praktycznie prawie grą, to musiałby też dobrze wyglądać od strony graficznej, a zakres możliwości samorealizowania się w takiej zabawie musiałby być spory.

Każdy z tych elementów potrzebuje dużego nakładu pracy i dużej ilości rąk do wykonywania jej. Bez poświęcenia nie ma co się nawet przykładać do obecnego współdziałania w v-świecie. Coś jednak trzeba zrobić, jeśli chce się jeszcze dobrych kilka lat działać tutaj. A to tylko kilka możliwości, które mogą pomóc, bo jest ich znacznie więcej, tylko ich jeszcze nie dostrzegamy…

rdh

„WzR”: Na kłopoty, monarchia!

27 czerwca 2016, „The Politique”

Od jakiegoś czasu możemy być pewni, że otaczająca nas rzeczywistość (nie tylko wirtualna) potrafi wypedzić pewne sugestie oraz oczekiwania. Dzisiejsza sytuacja Trizondalu wydaje się idealna do porównania z człowiekiem, który już za kilka minut będzie poważnie operowany. Operacja ta może przynieść pożądane efekty w postaci przywrócenia prawidłowego funkcjonowania, ale gdy lekarz z asystentami się pomyli, to może dojść do zgonu. Podobnie jest z podupadłą mikronacją, przed którą stoi wizja dalszego funkcjonowania w v-świecie tylko wtedy, gdy zostaną przeprowadzone jakieś poważne zmiany. Dalsza ignorancja lub zaklinanie rzeczywistości nic nie da. Trzeba spróbować wziąć się w garść i zdecydować, co dzisiaj państwu może pomóc. Oczywiście przyniesie to albo aktywność na wysokim poziomie albo bolesną, choć krótkotrwałą agonię, a pokrótce zniknięcie z powierzchni Internetu.

Bo dzisiaj tak naprawdę Trizondal nie tyle wygląda na mocno podupadłą mikronację, co nią rzeczywiście jest. Sytuacja jednak nie wydaje się dramatyczna, gdyż jest kilkuosobowa grupa mieszkańców chętnych do działania. Niedawno pojawiły się również plany do zrealizowania w ciągu najbliższych miesięcy. Ale co dalej? Przez kilka miesięcy dzięki byciu „na językach v-świata” można budować aktywną mikronację, tylko że potem następuje bolesny powrót do rzeczywistości. Idealna Równowaga zdaje się być coraz bardziej zachwiana, dlatego Wytrącony proponuje takie, a nie inne działania naprawcze.

Przede wszystkim zmiana ustroju – obstrukcja wyborcza, z jaką mamy do czynienia w Trizondalu trwa już tak długo, że jestem przekonany, iż większość obywateli zapomniała, na czym polega procedura wyborcza. Prezydent, który powinien stanowić o stabilności kraju, z rzadka pojawia się na forum i nie za często pisuje w różnych tematach. Nie ma się co temu dziwić, jego kadencja trwa już ta długo, że ciężko byłoby znaleźć datę jego powołania. Władza sądownicza praktycznie nie istnieje, władza wykonawcza właściwie też do nikogo nie należy. Dlatego osobiście proponuję powrót do modelu monarchicznego z wybieralnym, choć niewielkim parlamentem. Dzięki temu jasne byłoby chociaż rozłożenie kompetencji, a weryfikacja owoców pracy ludzi zasiadających w parlamencie wreszcie musiałaby dokonywać się cyklicznie. Wszystko stałoby się bardziej przejrzyste, a ewentualna zmiana monarchy odbywałaby się bezzwłocznie.

Zmiany systemowe to dopiero początek, gdyż Trizondal potrzebuje zmiany i odświeżenia w praktycznie każdym elemencie życia codziennego kraju. Konieczne jest nowe zdefiniowanie celów polityki zagranicznej, palącą kwestią jest również ponowne pobudzenie regionów do życia, gdyż właściwie dzisiaj z czterech regionów Trizondalu tylko Dalmencja wykazuje resztki aktywności. Jeśli chcemy jakkolwiek ujarzmić państwowego potwora, to tylko poprzez aktywne współdziałanie obywateli. Jeśli tego nie będzie, to wystarczy tydzień i przyjdzie odpowiednia osoba, która zamknie to wszystko. Bo przecież nic nie trwa wiecznie…

rdh

Komentarz #3: Rzeczywistość wyprzedza oczekiwania

19 czerwca 2016, dla strony The Politique

Po długiej przerwie wracam, gdyż chciałem dać sobie czas na przemyślenia, wszelakie rozważania na ostatnio poruszane przeze mnie tematy i zatrzymać się w pewnym punkcie, by dać się zweryfikować przez czas. A ten nie zawodzi. W „Naszych ostatnich dźwiękach” szukałem odpowiedzi na pytanie, czy Trizondal znajdzie swoją szansę na powrót do aktywnego uczestnictwa w v-świecie, gdyż liczyłem, że organizacja takiego przedsięwzięcia (choć trupa) jak Our Sound wzbudzi w mieszkańcach dawno skrywany zmysł kreatywności oraz zapał do pracy. Jakże moje nadzieje zostały rozwiane po trzech tygodniach, gdy chciałem w jakiś pozytywny sposób to opisać. Niestety, nie da się.

Nie wiem, co przez okres 2014-2015 przetoczyło się przez kraj, ale ma to dzisiaj zgubny wpływ na przyszłe losy kraju. Bez nowych przybyszów całość trzyma się na (niegdyś bardziej okazałym) fundamencie w postaci Marcela Hansa, gdyż władza postanowiła wprowadzić w życie zasadę, że władza stanowi odbicie woli obywateli. A wola jest taka, że obecna wegetacja nie jest taka zła, a wszelkie zmiany (nawet kosmetyczne, vide zmiana nazwy) nie są mile widziane. Oczywiście, w wielu dyskusjach kilka tygodni temu pojawiały się głosy, że w sumie dowolne zmiany mogłyby być wprowadzone, ale pojawia się haczyk w postaci właśnie tych drobnych korekt. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że jeśli nie ma zgody na kosmetykę, to co dopiero mówić o świadomej zgodzie na zasadnicze zmiany, choćby w sprawach regionalnych czy w sprawie zmiany poziomu ingerencji władzy w życie obywatela.

Dyskusje o zmianach oczywiście okazały się zwykłymi pogawędkami, dziś dochodzi nawet do tego, że obywatele postanawiają odpowiadać na posty kilka miesięcy po ich wysłaniu, a także próbują ze sobą rozmawiać nawet specjalnie nie czytając tego, co kto ma komu do przekazania. Biada temu, kto myśli, że skoro wraca się do starych dyskusji, to i nowych nie brakuje. Dzięki Our Sound jakiekolwiek życie poza tym zagadnieniem praktycznie nie występuje. Nikomu to jednak nie przeszkadza, gdyż w forum dt. tego trupa znajdziemy wiele nowych tematów, w których pojawia się nawet kilkadziesiąt postów. Jak widać więc obywateli stać, ale niestety obawiam się, że już nie na nic więcej.

Oczywiście można próbować zaklinać rzeczywistość, podając informację o rankingu aktywności, w którym Trizondal potrafi zajmować wysokie pozycje. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, w jakich sferach ta aktywność się objawia oraz to, ile państw jest pod Trizondalem, możemy dojść do przerażających wniosków. Mikroświat wcale nie wygląda tak źle, jak go sobie obecnie wyobrażamy. Jest znacznie gorzej, a czas ciągle mija…

RDH

Komentarz #2: Mikronacyjny rezerwuar zgłasza się!

4 czerwca 2016, specjalnie dla strony The Politique

Miesiąc po pamiętnym siódmym dniu maja na listę mikronacyjnych trupów możemy śmiało wpisać Surmenię – a to za sprawą decyzji Pierwszego Obywatela Surmenii, Orjona Surmy, który w wyważonych słowach uzasadniał na forum swojej ojczyzny swoją decyzję. W swoim swoistym liście pożegnalnym pisze o tym, że zawiódł zaufanie. Ja szukałbym pytania o czyje zaufanie chodzi, gdyż wszyscy aktywni obserwatorzy życia mikroświata wiedzą o skali poświęcenia Surmy w surmeńskie życie codzienne. Moim zdaniem nie szukałbym zawodu tutaj, tylko w podejściu innych Surmeńczyków do ważnego zadania – dbania o swój kraj. Wiadomo, że nikt lepiej nie zadba o dany kraj, niż jego obywatele, ale tutaj nie widać walki. Z biegiem czasu obawiam się, że ktoś może z ich strony rzucić się do ostateczności, wyciągnąć biała flagę i zakończyć to wszystko. A zatem mamy postawiony kolejny krok do samozniszczenia mikroświata – krok po kroku, decyzja po decyzji, wszystko bardzo starannie i bez pominięcia szczegółów.

Bez pominięcia szczegółów, gdyż poza elementami tragicznymi mamy elementy komiczne i to za pośrednictwem Mikronacyjnej Planety. Wurstlandia, mikronacyjne imperium, które niedawno postanowiło wziąć się i odrodzić, stara się o jak najbardziej pozytywny image. Nie odmawiam obywatelom tamtejszego bantustanu chęci zadbania o każdy element tamtejszego życia, ale jeśli chodzi o promocję państwa poza granicami, to chyba robią to w zdecydowanie odmienny sposób niż dotychczas znany i najczęściej stosowany. Grillgeracka Gazieta postanowiła nawiązać do złotych czasów wurstlandzkiej prasy, gdyż za sprawą tamtejszych redaktorów postanowiła wylać lokalne szambo na mikronacyjne salony. Dzięki takim ruchom widzę oczyma wyobraźni tłumy nacierające na fora i strony wurstlandzkie. Warto w takich momentach wziąć popcorn, usiąść wygodnie w fotelu i obserwować, bo naprawdę jest co. Jestem przekonany, że to dopiero początek ofensywy w zakresie aktywności, o której już wcześniej na łamach strony wspominałem.

A zatem mamy elementy polityczne, komiczne, brakuje jeszcze jakichś wydarzeń sportowych. Tutaj też nie mamy już na co czekać, gdyż dzisiaj gra zarówno liga dla krajowych reprezentacji, jak i choćby wiele lig krajowych. Ostatnie miesiące mikroświata zapowiadają się coraz bardziej imponująco – w ostatnich godzinach warto będzie westchnąć „och, jakie piękne samobójstwo”…

RDH

Na piątkę

Trizondal News Corporation wczoraj obchodził piątą rocznicę założenia! Dokładnie 1 czerwca 2011 roku wystartowała nowa korporacja medialna w opozycji wobec monopolu spółki Guedesa de Limy. Sclavinia Lecoix News Corporation – bo tak wtedy brzmiała nasza nazwa – rozpoczynała działanie z bagażem The Politique, OBOPu Homo Sclavinia oraz prototypowej wersji nieregularnika Felietonista.

Do dzisiaj przez spółkę przewinęło się wiele znaczących tytułów, jak Tri-Sport czy Kurier Sclaviński – niegdysiejszy główny ośrodek propagandy emilowskiej. Są jednak redakcje działające do dziś! Oprócz tego byliśmy sponsorami strategicznymi klubu piłkarskiego DKS Sclavinian, a do dzisiaj wspieramy RKS Rotterę.

Pobocznym projektem, dawniej wyraźniejszym w działaniu, była satelitarna Trizondal Satellites Services. TNC myśli o powrocie do tej inicjatywy, jednak dzisiaj chcemy podziękować za pięć lat współpracy i działania na rzecz poprawy sytuacji trizondalskiego rynku medialnego!

Dziękujemy!

/-/ Robert Dąbski-Hans
Prezes TNC

„FD”: Nasze ostatnie dźwięki?

30 maja 2016, „wBialenii”

Do momentu kulminacyjnego w Our Sound mamy jeszcze kilka tygodni, a w Trizondalu nie ma dzisiaj ważniejszego zajęcia do wykonania poza przygotowaniami do jak najlepszego zrealizowana tegorocznej edycji tego wspaniałego oraz oczywiście najważniejszego międzynarodowego wydarzenia kulturalnego. Większość krajów z oczywistych przyczyn nie zajmuje się preselekcjami, a nawet selekcją piosenek do głosowania, a w Trizondalu wszystkie ręce idą na podkład, by jak najlepiej wypaść. Na miejscu obserwatorów życia mikroświata zacząłbym aktywniejszą obserwację tego interesującego zjawiska.

Pomimo średniego stanu zdrowia kraju Trizondalczycy nie rzucają się w wir pracy na rzecz poprawy sytuacji, chociażby politycznej, a bawią się w preselekcje i oczekują. Nie wiadomo, czego oczekują, ale oczekiwanie na coś wisi w powietrzu trizondalskiego forum. Nazwałem to „trizondalskim kompleksem”, o którym troszkę wspomniałem we wcześniejszym tekście, choć sprawa wymaga szerszego opracowania, a na to tutaj nie mam odpowiedniego miejsca. Jednak poziom zaangażowania w OS może odpowiedzieć na pytanie, czy Trizondal stać jeszcze na odgrywania sporej roli w mikroświatowej grze politycznej.

Pomijając oczywiście wszystkie izolacjonizmy i kosmopolityzmy, kolejnym istotnym problemem państw mikroświata jest brak konsekwencji w działaniu oraz chwilowe zrywy sporej aktywności. Skoro obywateli danego państwa stać na taki zapał przy organizowaniu dość gnijącego trupa jak OS, to dlaczego nie stać potem każdego takiego delikwenta na 5 minut dla ogólnego działania w kraju. Z takimi problemami boryka się (lub borykało…) wiele państwa aspirujących do współpracy z największymi graczami. Jednym z takich jest Trizondal i to, jak Our Sound zostanie przyjęty, będzie świetną odpowiedzią na wyżej zadane pytanie. Jeśli będzie dobrze, to może coś się z tego zrodzi w każdym mieszkańcu. Jeśli nie, to po kilku tygodniach będziemy mogli wszystko zamknąć.

RDH

„FD”: Okołopalmiarstwo

28 maja 2016, „wBialenii”

Termin ważności mikroświata zaczyna upływać nieubłaganie dla coraz większej ilości państw oraz ich mieszkańców. Po pamiętnym 7 maja, kiedy to trzy państwa zaproponowały samorozwiązanie, lista trupów poszerza się o Republikę Palmową – jedno z bardziej wyrazistych pod względem klimatu i budowanej wokół narracji państw. Oczywiście nie obyło się bez wielu spontanicznych i niespodziewanych reakcji w wielu miejscach na świecie. Chodząc jednak ulicami Sclavinianu i Vronenberga dosłyszałem głosy wielu złośliwców, którzy widzą w upadku La Palmy szansę dla odrodzenia Wielkiej Wurstlandii – państwa-legendy, państwa, które wywołało jęk zawodu, uśmiech na twarzy i zgrzytanie zębów. Jestem ciekaw, czy spożywanie kotleta, którzy dawno nie był odgrzewany, ma sens?

Historii Wurstlandii nie trzeba przypominać, bo wielu już na samą myśl o tym państwie zapalają się różnorakie lampki w mózgach, nawet przy wspominaniu takich nazwisk jak Vilander, Calgari, Bourbon, Veronese. Losy tego państwa nadawałyby się do szerszego opracowania, gdyż zawsze skutecznie wywoływało różnorakie reakcje i było w stanie zawsze czymś zaskoczyć. Z perspektywy czasu nie było się czemu dziwić – takie podejście w „ułożonym” i „konkretnym” świecie, z jakim mieliśmy do czynienia lata temu musiało rodzić zaskakujące wnioski. Po latach przerwy ludzie dawniej związani z tą krainą (i nie tylko) postanawiając wrócić do dawno już zamkniętej książki i spróbują dopisać do niej kilka nowych rozdziałów. Tylko po co?

Dzisiaj przy obecnej sytuacji na świecie takie zmartwychwstania państw mogą jedynie dziwić oraz dawać kolejne powody do kierowania zarzutów o coraz gorszy stan v-świata oraz stwierdzania hipotez dt. tego, kiedy całość ostatecznie upadnie. Czekam z niecierpliwością na twory typu „Eskwilinia II”, „Erboka II”, „Al Rajn II”, „Victoria II” – bo dzisiaj już nawet nie chce się stworzyć niczego nowego, tylko bezczelnie czerpać z tego, co lata temu przynosiło popularność i rozgłos. A jeśli nawet i znajdzie się osobnik, którzy ma jeszcze jakiś pomysł w głowie, to okazuje się on kolejną „X-landią” albo jakąś inną „Republiką N-landu”. Tylko pogratulować inwencji twórczej oraz kolejnych straconych tygodni na babranie się w bezowocne inicjatywy. A zegar dalej tyka…

RDH

„FD”: Trizondal pod dowództwem Kapitana Oczywistego

23 maja 2016, „wBialenii”

Dzisiaj izolacjonizm roztacza swoje kręgi w wielu polskich mikronacjach. Już dawno nie widzieliśmy jakiejś nowej, międzynarodowej inicjatywy, która mogłaby odrzucić tę ignorancką postawę i powodów ku temu możemy szukać i szukać. Niektóre jednak wolą od lat moczyć się w tej samej kałuży nie szukając jakichkolwiek konkretnych działań zmierzających ku zmianie czegokolwiek. Jedną z nich jest Trizondal i dziś poświęcę kilka zdań o tym, dlaczego jest źle, skoro ponoć jest tak dobrze?

W kraju ponownie wywołałem dyskusję o ewentualnej zmianie konstytucji. Jak to już często mamy w przypadku dyskusji o temacie poważnym, rozmowa zaczęła się o sposobie, w którym można byłoby ją wprowadzić. Po krótkiej wymianie zdań na temat tego zagadnienia spytałem współobywateli czego oczekują po nowej konstytucji i czy w ogóle jej chcą. Nie liczyłem tak naprawdę na odpowiedź wszystkich obywateli – i w takim stopniu jej nie było. Czego więc oczekują mieszkańcy Trizondalu? Jeden oczekuje przeprowadzenia wyborów, wedle których nie trzeba byłoby zgłaszać podwójnej kandydatury zamiast pojedynczej (zamiast Prezydenta i v-ce sam Prezydent). Oczekiwany jest również powrót do demokracji parlamentarnej, który w normalnych warunkach życia kraju nie popierałbym, ale na nasze obecne warunki nie byłoby to tak złe rozwiązanie, gdyż dzisiaj życie polityczne Trizondalu nie istnieje.

Drugi obywatel zadaje pytanie, czy w ogóle Trizondal ma jakiś problem ze swoim normalnym funkcjonowaniem. Do odpowiedzi akurat na to pytanie wrócę pod koniec, ale drugi obywatel nie jest też specjalnym zwolennikiem parlamentu, ani zmian w procedurze wyborczej. Palącym problemem Trizondalu jest poruszenie przeze mnie dyskusji o ewentualnej zmianie nazwy kraju. Tutaj reakcja obywateli była zdecydowanie bardziej wyraźna – pobudziły się tradycjonalistyczne pobudki i obywatele dumnie w kilkudziesięciu postach wolą podyskutować o tym, czy warto to robić, czy nie. Wspomnę też o trzecim obywatelu, którego w zasadzie jest wszystko jedno, tylko żeby tej nazwy nie zmieniać, obecne prawo regionalne zostawić, a sądownictwo zreformować. A zatem tyle możemy się dowiedzieć nt. przemyśleń Trizondalczyków o przyszłości swojego kraju.

Nie może to nikogo dziwić, gdy z takimi tendencjami mamy do czynienia w coraz większej ilości miejscu. W Trizondalu wygląda to jednak na tyle specyficznie, że przenika to przez międzynarodowy eter bez echa. Nie mamy problemu z nazwą, bo nazwy ogólnie niczego nie zmieniają i w sumie możemy nazwać też kraj Super Hiper Trizondalem, bo to tylko nazwa. Nie mamy problemu z procedurą wyborczą, bo jesteśmy aktywnym graczem w zagranicznej grze o świeczkę (gdy nie wiemy o tym, że Prezydent otrzymuje list z zagranicy o ewentualnym szczytowaniu w tym roku; zero uwag personalnych, stwierdzenie faktu). Nie mamy problemu z parlamentem, bo i tak możemy sami składać podpisy pod projektami ustaw i w ogóle takie coś nie jest potrzebne (te słowa padają, gdy kilka miesięcy temu dalmencki parlament potrafił być areną ostrych batalii politycznych, niestety tylko w ramach regionalnej narracji).

A więc Trizondal nie potrzebuje niczego nowego. Wszystko jest w porządku, wszystko zostało dokładnie przemyślane, wszystko idzie ku rozwojowi, tylko czy ktoś będzie w stanie zwrócić zmarnowany czas na wprowadzanie reform i na dyskusje o dyskusji? Bo przecież Trizondal zagranicą wygląda…dobrze?

RDH

Komentarz #1: Polecamy abstynencję

17 maja 2016, specjalnie dla strony The Politique

Problemy rajnskiego wielbłąda zdają się coraz bardziej rozpalać głowy wielu mieszkańcom mikroświata. Wcześniej próbujący jasno i klarownie przedstawić tę sprawę dzisiaj próbują ciągnąć temat klonujących i klonowanych w nieskończoność. Niedługo nie będzie już dnia wytchnienia od kolejnych artykułów traktujących o tym, jak to źle dzieje się w Federacji Al Rajn. Oby nie znaleźli się kolejny entuzjaści tego zagadnienia, bo na bólu głowy może się nie skończyć. Zabawa może nie mieć sensownego końca ale o co tak naprawdę dzisiaj chodzi?

Dzisiejszym problemem mikroświata jest brak konkretnego stanowiska i to gdziekolwiek byśmy nie spojrzeli. Dyskusje, które normalnie skończyłyby się niedługo po ich rozpoczęciu, teraz ciągną się w nieskończoność. Za najlepszy przykład dla takiego stwierdzenia mogą posłużyć wszystkie rozmowy oficjalne, jakie przewijają się na różnego rodzaju szczytach. Frazes za frazesem, jedno całkowicie ogólnikowe i wymijające zdanie za drugim, a po tygodniu – ustalanie założeń do zrealizowania. Wszystko to wygląda wspaniale do momentu, kiedy te założenia powinny być wprowadzane. Tutaj ukazuje się prawdziwy obraz takiego rodzaju szczytowania. Wszyscy zgromadzeni rozmawiają o niczym i proponują rozwiązania, których potem nikt nie pamięta. Jak możemy w takim razie liczyć na konkretnie działanie w sprawie bardziej szczegółowej, skoro nawet ogólniki nam nie wychodzą? Czy w ogóle ktoś pamięta, jakie ostatnie odbyły się międzynarodowe szczyty czy inne spotkania?

Pozbawmy się złudzeń, że ta sprawa zostanie zapomniana, a co gorsza, że zostanie rozwiązana z dobrym skutkiem. Można pouczać, można zwracać uwagę, ale to tak jakby rozmawiać z koniem. Fali artykułów, bezcelowych rozmów już nie powstrzymamy. Pozostaje tylko obserwować i powstrzymywać się od zbędnych reakcji. Wszystkim specjalnie zaangażowanym w klonerską gadaninę polecamy abstynencję – może chłodna głowa i kilka dni przerwy to klucz do znalezienia dobrego planu?

rdh